Adding the modal overlay screen makes the dialog look more prominent because it dims out the page content.

Chania

Chania to pierwsze greckie miasto, które zobaczyłam na własne oczy i od razu zrozumiałam, że będzie mi się tu podobać. To nic, że wkoło panuje chaos i harmider, taśmy na lotnisku tajemniczo noszą numer 2 i 3, a bagaże z Katowic jeżdżą sobie jakby nigdy nic pod wyświetlaczem z napisami "Kopenhaga" i "Oslo". Odrzucając wrodzone zamiłowanie do porządku można się tu poczuć naprawdę wspaniale. 

Hotel "Kydon", który przypadkowo wybrałam na http://booking.com, okazał się hotelem polecanym w sierpniowej gazetce na pokładzie Ryanair. W pokoju powitano nas koszem owoców i maleńką buteleczkę ouzo. Z okien rozciąga się przepiękny widok na Starówkę na tle morza. Czy można chcieć więcej? 

Pierwsze kroki skierowaliśmy do zabytkowej hali targowej, która zrządzeniem losu stoi po przeciwnej stronie ulicy. W środku znaleźć można wszystko. Stoiska uginają się pod świeżymi rybami, owocami morza, miodami, przyprawami i ziołami, wspaniałą kreteńską oliwą oraz wytworami morza takimi jak gąbki czy pumeks. Poza sprzedażą, w środku znaleźć można kilka restauracyjek. W jednej z nich z przyjemnością skosztowaliśmy faszerowanej ryżem papryki i pomidora podawanych z przepysznym gęstym jogurtem (hmm, to chyba jest właśnie prawdziwy jogurt grecki:)).

Po wyjściu z hali targowej wystarczy krok, by zatopić się w uliczkach Starego Miasta, z niezliczonymi sklepikami i restauracjami. Tak spacerując dochodzi się do portu weneckiego z charakterystyczną latarnią morską. Widok zachodu słońca w tak urokliwym miejscu zapada na długo w pamięć, a wraz z nastaniem ciemności knajpki i sklepy zaczynają tętnić życiem. Już pierwszego dnia w Chanii zaczęłam więc snuć plany przedłużenia pobytu, bo z takiego miejsca nie chce się wyjeżdżać.

Atrakcje Chanii to poza portem weneckim przede wszystkim malownicze uliczki Starego Miasta i dawnej dzielnicy tureckiej (Spiantza), po których wałęsać się można godzinami. Zobaczyć tu można pocztówkowe zaułki, z budynkami o niebieskich okiennicach obrośniętymi bujną śródziemnomorską roślinnością z kwitnącymi oleandrami i hibiskusami. Na Starym Mieście dominuja małe sklepiki z rękodziełem i pamiątkami oraz niezliczone restauracyjki i kawiarnie. Spiantza jest spokojniejsza, w południe można długo spacerować nie napotykając nikogo, poza wałęsającym się kotem i starszą panią zasiadającą na plastikowym krześle w cieniu budynku.

W Chanii jest kilka muzeów, warto do nich zaglądnąć, choć zwykle są malutkie i wizyta z konieczności nie trwa długo. Najciekawsze jest chyba Muzeum Morskie. Poza tym Chania to miejsce, w którym smakować trzeba uroki tego świata. Piękne jachty w porcie kuszą, by wypłynąć w rejs. Jedzenie w restauracjach zachwyca, szczególnie, jeśli spróbuje się go w reklamowanej, ale naprawdę świetnej restauracji Amphora. Na miejskiej plaży w Nea Chora można powygrzewać się na piasku i popluskać w morzu. Dla chętnych jeszcze przejażdżka bryczką albo turystycznym autobusem, który jeździ aż do portu w Soudzie, snorkeling, łowienie ryb, no i oczywiście niezliczone wycieczki poza miasto.

2-9 sierpnia 2013
Australia Austria Brazylia Brunei Cypr Czechy Egipt Estonia Francja Grecja Hiszpania Holandia Indie Litwa Łotwa Malezja Malta Nepal Niemcy Nowa Zelandia Norwegia Słowacja Słowenia Szwecja Wielka Brytania Włochy